20 stycznia 2010 r. okazał się pechowy dla Kolei Mazowieckich – w sumie tego dnia doszło do co najmniej siedmiu różnych awarii. Między Grodziskiem Mazowieckim, a stacją Warszawa Włochy – oddalonymi od siebie ponad dwadzieścia kilometrów – przez dwie godziny stało „kilkanaście pociągów” Kolei Mazowieckich. Pociągi kursowały wahadłowo, korzystając z bocznych torów.Po godz. 17.00 zepsuł się pociąg jadący z Warszawy do Żyrardowa, który zablokował tory przy wjeździe na dworzec w Ursusie. Tuż za nim stanął sznur innych składów. Zepsuty tabor trzeba było odholować na pruszkowską bocznicę. Kolejny ze składów stanął tuż przed Grodziskiem Mazowieckim. Niemal w tym samym momencie nastąpiła awaria rozjazdów kolejowych za Pruszkowem.
Również po południu z powodu awarii innego składu Kolei Mazowieckich, pociągi SKM nie zatrzymywały się na przystankach: Śródmieście, Ochota, Powiśle. Chwilę później pękła szyna na moście Średnicowym na Wiśle. Pęknięcie zostało stosunkowo szybko zabezpieczone. Po godz. 14.25 odblokowano tor nr 2. Przez 40 minut ruch na moście odbywał się wahadłowo Naprawa ma być przeprowadzona w nocy. Rano, techniczny przejazd zakończył się również blokadą jednego z torów na linii Rembertów - Warszawa Wschodnia.
Mniejsze i większe awarie spowodowały spory chaos na torach linii kolejowej Grodzisk Mazowiecki – Warszawa. Po południu na tej trasie przejeżdża wiele składów, przewożących wracających z pracy i szkół pasażerów. Podróżujący ludzie byli zdenerwowani i bardzo zmęczeni długim oczekiwaniem na wznowienie jazdy, tym bardziej, że w niektórych przedziałach nie działało ogrzewanie.
P.K.
Czytaj również: Ścisk w Kolejach Mazowieckich


