16 stycznia 1945 roku sowieckie samoloty zbombardowały Grodzisk Mazowiecki. Co najmniej 300 osób zginęło na miejscu, dalsze 100-200 zmarło w szpitalach. W tym roku przypada 64 rocznica tego tragicznego wydarzenia.
W tym dniu w Grodzisku był targ. Choć to styczeń, zima była średnio mroźna i średnio śnieżna. Cały plac przed kościołem św. Anny, wokół jatek i straży pożarnej (dzisiejszy plac Zygmunta Starego) oraz właściwy rynek – obecnie pl. Wolności – zapchany był przekupkami, wozami konnymi, rzeszą kupujących. To skupisko 2000-3000 ludzi, a może więcej nie mogło nie zwrócić uwagi latających nad Grodziskiem sowieckich lotników.
Mieszkańcy Grodziska
Grodzisk pod względem ludnościowym przedstawiał w owym czasie niezwykły widok – oprócz stałych mieszkańców, zubożonych o 5000 wymordowanych przez Niemców obywateli, głownie Żydów, zapchany był do granic możliwości przez uciekinierów. Po powstaniu warszawskim ci, którym udało się uciec z transportu do Pruszkowa lub z obozu w Pruszkowie w drodze do Niemiec, melinowali się gdzie się dało, przeważnie w miejscowościach położonych wzdłuż kolei i kolejki EKD.
Prócz uciekinierów z Warszawy przebywali przesiedleńcy z Poznańskiego, przebywały „na wychowaniu” dzieci z Zamojszczyzny, wykupywane z transportów do Niemiec, ukrywali się także nieliczni Żydzi zbiegli z getta grodziskiego. W tym okresie w Grodzisku przebywał m.in. Marek Edelman - ostatni żyjący przywódca powstania w getcie warszawskim i inne osoby narodowości żydowskiej ocalałe z Zagłady.
W chwili wkroczenia Armii Czerwonej w Milanówku, w Grodzisku i okolicach przebywało 103 tysiące uchodźców z Warszawy, którzy się zarejestrowali w komitetach opiekuńczych o około 50 tysięcy takich, którzy takiej rejestracji nie dokonali. Liczba uchodźców przebywających w Grodzisku i w pobliżu stanowiła 10% całej warszawskiej populacji.
Tego tragicznego dnia...
Tego tragicznego dnia, po południu, przejechał przez środek miasta niemiecki czołg z przeciwlotniczą bronią maszynową zamontowaną na wieży. Był pomalowany na biało i żołnierze obsługi także byli ubrani w białe kombinezony. Czołg zatrzymał się na placyku przy ul. Wólczyńskiej, tam gdzie dzisiaj stoi Dom Rzemiosła, i wzbudził spora sensację, zwłaszcza wśród dzieci. Pojawienie się czołgu nie wywołało niepokoju zgromadzonego tłumu, nikt z handlujących nie uciekał. A sprzedawano na targu wszystko – prócz tradycyjnych produktów rolnych biedni uciekinierzy wyprzedawali swoje osobiste rzeczy, handlowano biżuterią i dolarami, ludzie kombinowali, żeby przeżyć.
Nadleciały sowiecki samoloty. Bomby zaczęły spadać wszędzie dookoła, część na szczęście nie wybuchła. Tłum rzucił się do ucieczki. Piloci sowieccy lecąc na niskim pułapie, nie niepokojeni przez nikogo, musieli widzieć bardzo dokładnie co robią.
Dlaczego?!
Jest kilka hipotez tłumaczących ten haniebny czyn dlaczego sowieci dokonali bombardowania Grodziska. Jedną z hipotez przyczyny bombardowania jest ta „taktyczna” opisywana we wspomnienia marszałka Żukowa mająca zmusić Niemców do szybkiego wycofywania się, gdzie elementem składowym było „uderzenie lotnictwa”. Istnieje także inna bardziej złowroga, przyczyna bombardowania. Podejrzewa się, mianowicie, wojsko sowieckie o celowe zasianie terroru na terenach, gdzie przebywało ewakuowane z Warszawy dowództwo AK i delegatura rządu na kraj.
P.K.
Opracowane na postawie: Marek Cabanowski, „Mój Grodzisk”, GROART PRESS, Grodzisk Mazowiecki, 1996, s.193-208


