Wizyta dawnej grodziszczanki, Zofii Szulman oraz Rose Mayers, której rodzina pochodziła z Grodziska, stały się kolejną okazją do przypomnienia o przedwojennej wielokulturowości miasta.– Ja nadal zasypiam i budzę się z Grodziskiem – przyznała ze wzruszeniem Zofia Szulman, grodziszczanka, która w czasie wojny, podobnie jak większość żydowskich mieszkańców miasta, musiała opuścić Grodzisk.
Warszawskie getto było dla większości przystankiem w drodze na śmierć. Jej, jako jednej z nielicznych, udało się przeżyć. Obecnie mieszka w Stanach Zjednoczonych. Teraz, po latach, odwiedziła swoje rodzinne miasto.
– A ryba faszerowana? W Ameryce też staram się przyrządzać ją tak jak mama, tak samo doprawiać. Ten smak. To też dla mnie Grodzisk – mówi, gdy wędrujemy ulicami miasta.
Zofia jest córką Abrahama Szulmana, przedwojennego grodziszczanina, szewca i zarazem miejskiego radnego. – Ojciec był bardzo szanowanym rzemieślnikiem. Robił oficerki. Szył buty Niemcom i to pozwoliło mu przeżyć wojnę.
Kameralne spotkanie z gośćmi z USA, dawnymi Grodziszczanami i ich rodzinami rozpoczęło się o godzinie 9 w Urzędzie Miasta. W sali konferencyjnej spotkało się grono ludzi działających na rzecz upowszechnienia historii Grodziska, w tym także historii żydowskiej społeczności. Po spotkaniu, wyruszyliśmy wszyscy w miasto, by zwiedzać je podążając za wspomnieniami.
Sztetl Grodzisk
Przeszło rok temu, na peronowym płocie, na dworcu w Grodzisku, powstał napis w języku Jidysz: „Sztetl Grodzisk”. – Te litery będą tu Państwa zawsze witały i zapraszały – mówię, widząc, że Pani Zofii pomysł z muralem bardzo przypadł do gustu. Otwarta i energiczna, wędrując wspomina z humorem i dystansem dzieciństwo w Grodzisku. – Pamiętam jak tu, na deptaku, był rzeźnik, u którego w witrynie widać było świńskie mięso. Jak ja się tego bałam – śmieje się zakrywając sobie oczy.
Wędrując grodziskim deptakiem Zatrzymujemy się przy niewielkim sklepiku. To tu kiedyś stał drewniany dom, w którym mieszkała rodzina Pani Zofii. Tu się wychowała. – Za domem były sady – wspomina – a tu obok, nasz sąsiad Wejcer miał sklep z alkoholem. Często pili u niego, a potem butelki wrzucali nam na podwórko. Tu u sąsiada rósł piękny bez – uśmiecha się na to wspomnienie – i ludzie często zrywali go i do dziś pamiętam ten krzyk – bez panu rwą!- A pamięta Pani jak nazywał się rabin?
- Gdzie tam – macha ręką – jak miałam piętnaście lat to mnie akurat rabin interesował. Ale – dodaje po chwili – pamiętam, że się jąkał.
Pani Zofia dobrze wspomina współistnienie Polaków i Żydów w Grodzisku. – Naszym sąsiadom mama dawała macę, oni zapraszali mnie na choinkę, kolędy z nimi śpiewałam – opowiada. Sielanka skończyła się wraz z nadejściem wojny.

Ślady po mezuzie
Grodzisk odwiedziła także Pani Rose Mayers. Ona także ma grodziskie korzenie. Bardzo chciała pokazać miasto córkom. – To piękne miejsce – mówią fotografując kamieniczki, które pamiętają jeszcze czasy przedwojenne.Wdrapujemy się na piętro kamienicy, gdzie futryna drzwi nosi na sobie ślady obecności żydowskiej społeczności. Niewielkie otworki w listwie to ślady po mezuzie – małym pojemniczku, zawierającym fragmenty Tory, takim, jaki zdobi drzwi każdego żydowskiego domu.
- Proszę pani, wróciłam tu po latach – Pani Zofia pełna zapału wita przejeżdżającą na rowerze kobietę – jestem wzruszona.
- Wierzę – kobieta zsiada z roweru i wita się – wiem co pani czuje. Ja jestem ze Lwowa.
To przypadkowe spotkanie uświadamia mi to, że krzywdy II wojny trwają w wielu ludziach do dziś. W mikrokosmosie Grodziska i innych polskich miasteczek.
Wizytę zakończyły odwiedziny na grodziskim kirkucie, gdzie Pani Zofia odnalazła grób swojego dziadka. To była wzruszająca chwila.
Burmistrz Benedykciński w rozmowie z amerykańskimi gośćmi obiecał upamiętnić żydowskich mieszkańców Grodziska.

Dziękujemy burmistrzowi, Grzegorzowi Benedykcińskiemu, sekretarzowi Miasta, Janowi Pazio, Łukaszowi Nowackiemu z Centrum Kultury oraz Markowi Żurawieckiemu za pomoc w organizacji wizyty.
***
Ulica Żydowska to program, którego celem jest przypomnienie utraconej kultury i zapomnianego dziedzictwa dawnych mieszkańców Grodziska Mazowieckiego, wspieranie postawy otwartości, tolerancji i szacunku dla odmienności kulturowej.
Realizatorem programu jest Stowarzyszenie Europa i My oraz Fundacja Lokalna Akcja Specjalna. Więcej na www.ulicazydowska.pl
Joanna Sarnecka, Ulica Żydowska


