Norwegia. Zimno, śnieżnie, biało. Ładnie, ale pusto i depresyjnie. To pierwsze ujęcie filmu „Białe szaleństwo”. W drugim Główny bohater stoi z wtyczką w ręku, wpatrując się mętnie w krajobraz. Wyrwany z letargu, podłącza do prądu wyciąg, na który sprzedaje bilety... Jomar jest byłym atletą, który zaraz po załamaniu nerwowym odizolował się od świata na dłuższy czas. Skazał się na samotność i smutny los na 5 lat.Przetrącony przez życie, skłócony z rodziną i zgorzkniały Jomar rusza na skuterze śnieżnym i z zapasem 5-ciu litrów bimbru w głąb lodowej krainy, by u kresu wędrówki odszukać pojednanie i harmonię. Jak to bywa w kinie drogi, natyka się na charakterystyczne osobistości.
Spotkania przetykane są znakomitymi panoramami oślepiającej bielą głuszy. Jomar wygląda na jej tle jak maleńka kropka.
Usłane śniegiem połacie uprzytamniają widzowi, jak ciężką ogląda przeprawę, a przy okazji - w końcu to skandynawski film - odpowiadają stanowi ducha bohatera, grają więc kluczową rolę.Reżyser opowiada sugestywnym obrazem i rewelacyjną muzyką, a jeśli już wplata dialog, to oszczędny, zwięzły, znaczący i zabawny. „Białe szaleństwo” to film subtelnie dowcipny, mimo wszystko pogodny, optymistyczny, z kapitalnie rozegranym, niedopowiedzianym zakończeniem.
„Białe szaleństwo” to zwariowana komedia w stylu najlepszych filmów Jima Jarmuscha i Akiego Kaurismakiego. Opowieść o podróży za Krąg Polarny w kierunku jaśniejszej strony życia.


Białe szaleństwo (Nord), reż. Rune Denstad Langlo, Norwegia, 2009, 78'
Czwartek, 21 stycznia 2010 r., o godz. 20.00
Grodziski Klub Filmowy
Kino, Centrum Kultury, Grodzisk Mazowiecki
Prowadzenie - Łukasz Nowacki
Bilet w ramach GKF - 8 zł
Archiwum

